JAK ODNALEŹĆ PRAWDZIWĄ MOTYWACJĘ DO PRACY NAD SOBĄ I POPRAWIĆ REALNIE SWOJĄ SAMOOCENĘ?

Gdy pytam kogoś: „dlaczego chcesz schudnąć?” ; „czemu przechodzisz na dietę?”.
To zwykle w odpowiedzi słyszę: „robię to dla siebie”; „chce się dobrze czuć we własnym ciele”.
To hasła które wielu z nas powtarza, lecz czy są one prawdą? I co tak naprawdę znaczą?

Niskie poczucie własnej wartości, kompleksy, obsesja na punkcie własnego wyglądu to w dzisiejszych czasach prawdziwe plagi…W dużej mierze przyczyniają się do tego media kreując jakiś wymyślony ideał piękna, do którego wszyscy mamy dążyć oraz my sami, ponieważ nie kwestionujemy tego, co do nas dociera i ślepo za tym podążamy. Suplementy diety, spalacze tłuszczu, cudowne rozpiski dietetyczne, karnety na siłownie czy do salonów urody, niskokaloryczne jedzenie, kosmetyki to po prostu złoty biznes i wierz mi lub nie, ale tym którzy utwierdzają Cię w przekonaniu, że musisz stale wyglądać lepiej bardzo na tym zależy 🙂

Będąc małym dzieckiem nikt z nas nie miał żadnego poczucia estetyki, nie rozróżniał co jest ładne, a co brzydkie, bo nie rodzimy się z tym. Dopiero, gdy zaczynamy poznawać zdanie innych ludzi- rodziców, znajomych, pani z telewizora, kreatora mody z gazety, jurora z top model (które tak naprawdę nie musi być ich, bo być może oni tak samo jak to dziecko nie myślą sami tylko podążają za tym co usłyszą i zobaczą) wyrabiamy sobie to pseudo poczucie estetyki. Od tej pory, żeby uznać kogoś lub siebie za atrakcyjnego musi być proporcjonalny, mieć określone kształty, po prostu pasować do określonego schematu, który każdy z nas zna. Tzw. „kanon piękna” sięga jeszcze czasów starożytnej Grecji czy Rzymu, ciekawe i za razem smutne jest to, że do dziś niewiele ludzi nie zadaje sobie pytania czy jest właściwy tylko bierze go, jako pewnik, oczywistość 🙂

Bądźmy szczerzy: Zdecydowana większość z nas chce schudnąć lub zbudować masę mięśniową tylko po to, żeby zaimponować płci przeciwnej, zrobić wrażenie na innych ludziach, przestać się wstydzić pójść na basen, czy zdjąć koszulkę w szatni, słyszeć więcej komplementów czy być akceptowaną/akceptowanym przez partnera/partnerkę.
No ale trochę głupio jest powiedzieć: „wiesz chce mieć ładną figurę, bo chce żeby mężczyźni się za mną oglądali,a inne laski mi zazdrościły” albo „chce przypakować, bo może wtedy znajdę w końcu dziewczynę i będę mieć większy szacun u kumpli” dlatego mówimy, że robimy to dla siebie, że chcemy czuć się lepiej z samym czy samą sobą, bo to tak ładnie brzmi.

Naiwnie wierzymy, że gdy osiągniemy swoją wymarzoną sylwetkę będziemy szczęśliwsi i nasze poczucie własnej wartości oraz pewność siebie wzrosną, jednocześnie nienawidząc coraz bardziej swojego obecnego wyglądu.

Przez większość swojego niedługiego życia byłem gruby i zawsze chciałem schudnąć wierząc, że to wszystko odmieni.Pewnego dnia po kilku latach prób w końcu osiągnąłem swój cel -20 kg i wiecie co? Nie byłem wcale szczęśliwszy…Przez parę dni podniecałem się tym co widzę w lustrze, wrzucałem zdjęcia na insta czy facebook’a, chwaliłem się tym, a potem przestało mnie to jarać. Stało się to dla mnie normalne, z czasem uznałem, że mógłbym schudnąć więcej, zbudować trochę mięśni, bo wcale nie wyglądam dobrze mimo, że inni mi to mówią. A więc wróciłem do punktu wyjścia ze swoją psychiką.

Pewien chirurg plastyczny, który przeprowadził tysiące operacji powiedział kiedyś mniej więcej coś takiego: „Jedyne co jest szczere wśród moich pacjentów to nienawiść do własnego ciała. Ludzie zwykle po jednej operacji chcą zrobić kolejną i kolejną, wydają na to mnóstwo pieniędzy, a gdy już nie mają czego operować, wydają drugie tyle na psychologów i psychiatrów, którzy mają ich wyprowadzić z kompleksów i niskiego poczucia własnej wartości”.

I tak jest zawsze, z każdym. To co czujemy, gdy uda się nam coś zmienić w swoim wyglądzie; gdy ktoś powie nam coś miłego; gdy zrobimy na kimś wrażenie; gdy coś nam się uda; gdy ktoś nas pokocha, itd…To nic innego jak wyrzut dopaminy (to taki hormon, który uwalnia się w takich sytuacjach i sprawia, że jesteśmy podekscytowani, nie mylić z „szczęśliwi”). Jesteśmy dopaminowymi ćpunami. Robimy wszystko, podporządkowujemy swoje całe życie dla chwil pozornego szczęścia, dla „kolejnej dawki”.

Tak jak każdy narkotyk kiedyś przestaje „klepać” i trzeba zwiększyć dawkę, tak samo jest z tym, co wielu z nas nazywa szczęściem. Schudłaś 30 kg to teraz chcesz mieć fajniejszą pupę, masz 40 w łapie, ale teraz chcesz 45, zarabiasz 10 tys. ale chcesz 20 i to się nigdy nie skończy zawsze będziesz chcieć więcej i więcej i będziesz mówić, że to szczęście to chyba nie istnieje.

Otóż istnieje, tylko nie jest tym co Ci każdy wmawia od dziecka.

Szczęście to wybór. Wysoka samoocena to wybór. Pewność siebie to wybór.

To tym sama/sam godzisz się na kompleksy i bycie nieszczęśliwym. I ty sam/ sama możesz w każdej chwili to zmienić.

Zamiast usiąść przed lustrem i pogadać szczerze z samym sobą, wolisz uzależniać swoje szczęście i poczucie wartości od tego co myślą o Tobie inni. Boimy się spojrzeć na siebie i swoje życie obiektywnie, zastanowić się czego tak naprawdę chcemy, podjąć jakieś działanie, wziąć odpowiedzialność za rzeczywistość w jakiej jesteśmy. Zdecydowanie łatwiej jest cierpieć, użalać się nad sobą, bo wtedy jesteśmy tacy biedni, każdy nam współczuje (tak naprawdę zwykle ma nas w dupie, tylko chce się poczuć lepszy „wspierając” nas) ,no i „przecież to nie moja wina, że taka/ taki jestem, co mam zrobić 🙁 „.

Jeśli chodzi o wygląd mamy tendencję do tego, żeby to co nam się nie podoba uznawać za nie swoje. Nie akceptujesz tego krzywego nosa, małych piersi, odstających uszu, więc nie chcesz dopuścić do siebie myśli ,że to jest twoje i zawszę będzie i tego nie zmienisz i nic innego mieć nie będziesz. Zamiast to pokochać, co jest najlepszym i jedynym sposobem budowania poczucia własnej wartości, wolisz to nienawidzić i cierpieć. Uznajesz się za brzydala tylko i wyłącznie dlatego, że nie pasujesz do jakiegoś schematu, który ktoś sobie kiedyś wymyślił. Jeśli się zastanowisz nad tym „dlaczego np. duże oczy są ładne?” to po dłuższej refleksji dojdziesz do wniosku, że tylko dlatego, że ktoś tak kiedyś powiedział. Jak zrobić z brzydkiej aktorki, ikonę piękna? Wystarczy, że jakiś „autorytet” powie, że jest ładna a inni to podłapią. Dlaczego, więc Ty nie możesz uznać siebie za ideał? Jak Ty siebie nie kochasz to nie oczekuj, że ktoś inny będzie.

Co innego w przypadku nadwagi, bo na to masz wpływ. To możesz zmienić tylko musisz mieć dobry powód, jaki?

Jak już wiesz nie warto dążyć do kanonu piękna, bo osiągnięcie go nie sprawi, że będziesz szczęśliwsza/y i czuć się bardziej wartościowa/y. Dlaczego więc cierpisz z tego powodu?

Osoba z nadwagą czy otyła nie jest nieszczęśliwa, dlatego, że jest gruba, tylko dlatego, że nie może przestać jeść, że nie ma kontroli nad sobą, co rodzi wyrzuty sumienia i sprawia, że jesz jeszcze więcej, aby je zagłuszyć i tak w kółko. Oczywiście możesz zaakceptować fakt, że po prostu lubisz jeść i mimo nadwagi czujesz się atrakcyjna/y, jednak jeśli Cię to męczy to niech twoją prawdziwą motywacją będzie zyskanie kontroli nad sobą.

Przestań myśleć: „muszę schudnąć, muszę mieć płaski brzuch, muszę być fit”. Zacznij myśleć: „nie będzie jakiś cukier czy inne gówno mną rządzić, chce być silny/a a nie słaby/a, robię co chce, jak coś postanowię to tak ku**a robię, chce mieć szacunek i zaufanie do samego/ samej siebie, to dla mnie sprawa honoru, udowodnię sobie, że mogę wszystko co tylko chce!!! „.

Od tej pory miej zajebiście wysokie mniemanie o sobie, bez względu na to, co dzieje się w Twoim życiu i co myślą o Tobie inni. Kocham osoby, które mówią otwarcie o tym jakie są wspaniałe, bo sam taki jestem, bo jestem prawdziwy, a nie skromny. Oczywiście każdy kto ma niskie poczucie własnej wartości będzie potępiać takie osoby, wyzywać od narcyzów, egoistów, starać się sprowadzać je na ziemie bo ma ból dupy, że ona/ona tak nie potrafi, bo te osoby nie należą do „kółka wspólnego użalania się nad sobą i swoim życiem” i za każdym razem, gdy powiesz o sobie coś dobrego, taka osoba potraktuje to jak obelgę pod swoim adresem. Ale nie przejmuj się tym. Nie musisz ciągle gadać o tym jaki czy jaka ty nie jesteś, bo gdy ktoś wie, że jest dobry nie musi o tym mówić. Po prostu gdy ktoś mówi Ci komplement nie podniecaj się tym, tylko odpowiadaj szczerze: „wiem”, a gdy Cię obraża nie bierz tego do siebie, bo to że ktoś tak mówi nie znaczy, że to prawda. No chyba, że jest to konstruktywne to wtedy podziękuj, przemyśl i pracuj, żeby to poprawić, jeśli tego chcesz.

Pamiętaj, że ludzie zawsze podążają za silnymi i pewnymi siebie jednostkami i zwykle widzą Cię tak jak ty sam/a siebie widzisz. To co o sobie myślisz wpływa na to jak się zachowujesz i to jak się zachowujesz wpływa na to co o sobie myślisz.

Jak będziesz chodzić ze spuszczoną głową, mówić cichutko, nie patrzeć ludziom w oczy, siedzieć w kącie jak zbity pies to zawsze będziesz czuć się bezwartościowy/a. Twój mozg kreuje twoje stany emocjonalne na podstawie twojego zachowania. I odwrotnie jak będziesz zawsze myśleć, że jesteś brzydki/a, nudny/a, i nikt Cię nie chce to będziesz się zachowywać jak ta sierota.

Nie wystarczy jednak zgrywać samca alfa, albo pewnej siebie niezależnej kobiety, bo to zwykłe pajacowanie. Trzeba ciężko pracować nad samym sobą, nie dopuszczać do siebie tych wszystkich niepotrzebnych negatywnych myśli i emocji. Każdego dnia myśl o tym za co jesteś wdzięczny/a samemu/ej sobie, co w sobie lubisz, co jest fajne w twoim życiu, patrz w lustro i podziwiaj jaką seksowną bestią jesteś, jaka ta twoja twarz i ciało są zajebiste właśnie dlatego że są twoje i nikt takich nie ma.

Wyznaczaj sobie stale nowe,realne do osiągnięcia cele, których realizacja naprawdę uczyni Cię szczęśliwszą/ym i zwiększą Twoją wiarę w siebie. Gdy coś Ci się nie podoba to nie użalaj się, tylko myśl jak to zmienić i działaj.

Szczęściem nie jest czymś mistycznym, nieosiągalnym, szczęściem jest pełna kontrola nad sobą i swoim życiem i jest to jednocześnie jedyny sposób na pokochanie samej czy samego siebie. Nikt nie zrobi tego za Ciebie i nikt nie powinien.

FitDrapieżnik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.