JAK NIE PRZYTYĆ W ŚWIĘTA? 😇

1.Zapomnij o liczeniu kalorii i makroskładników-

Nie jest to niemożliwe, ale nie oszukujmy się jest to trochę trudne. Nie dość wszędzie wokół są różne smakołyki i każdy tylko Ci mówi: „no weź coś jeszcze zjedz, spróbuj chociaż”, to nawet jeśli ktoś szykował wszystkie potrawy samodzielnie ważąc skrupulatnie każdy składnik, to trochę dziwnie by było przy wigilijnym stole siedzieć z wagą kuchenną i liczyć każdy kawałek karpia czy łyżkę sałatki. Po Wigilii jest już trochę łatwiej, bo (przynajmniej w moim) domu je się już normalnie to co na co dzień tylko bardziej „na bogato”, ale i tak wszędzie pełno pokus, rodzina, itd…
Biorąc pod uwagę powyższe najlepiej odpuścić sobie liczenie i skupić się na tym, żeby możliwie najmniej się objeść.

Zawsze mówię, że perfekcjonizm w dietetyce nie jest dobry, bo dieta to nie wszystko, a rzeczywistość zawsze nas zweryfikuje i jak chcemy zrobić coś zbyt dobrze to czasem wychodzi beznadziejnie…Poza tym to tylko kilka dni i jeśli zachowamy odrobinę zdrowego rozsądku to nie pogorszymy znacząco swojej formy.

2.Unikaj węgli-

Utrzymanie podczas Świat diety ketogenicznej lub przynajmniej low carb zwiększa znacznie nasze szanse na „nieprzytycie”, ponieważ:

• prawdopodobnie zjemy mniej, bo białko i tłuszcz są sycące

• jeśli przed świętami byliśmy na diecie niskowęglowodanowej to zerwanie tego w Święta jest dość niebezpieczne, jeśli chodzi o utrzymanie formy

• wiele świątecznych potraw jest niskowęglowodanowa lub przynajmniej da się je przyrządzić w takiej wersji, więc mamy dobre warunki do stosowania diety białkowo-tłuszczowej i możemy jeść smacznie, nie odmawiając sobie wszystkiego. Przy okazji w tym okresie każdego roku spożywamy stosunkowo najwięcej ryb, więc mamy okazję chociaż wtedy uzupełnić ewentualne niedobory kwasów tłuszczowych omega 3 czy witaminy D.

Tak naprawdę wystarczy sobie odmówić tylko słodkości i potraw takich jak pierogi, krokiety, makaron z makiem, barszcz z uszkami, czy co tam u Was będzie i da się nawet ketozę utrzymać. Łasuchy, dla których jest to jednak mission impossible przejdźcie do punktu 3 😀

3.Niskowęglowodanowe zamienniki –

W Internecie znajdziecie mnóstwo przepisów na dania i desery świąteczne z wykorzystaniem słodzików zamiast cukru lub babki jajowatej, mąki kokosowej czy jaj, zamiast zwykłej mąki, wystarczy trochę kreatywności w kuchni 😉

4. Dużo się ruszaj-

W okresie świątecznym warto nie odpuszczać sobie treningów, zawsze można chociaż poćwiczyć w domu. Jeśli nie uprawiamy żadnego sportu, to dobre będą także spacery lub pomaganie w obowiązkach domowych.Mam tu na myśli szczególnie nas facetów, bo w większości polskich domów Panie raczej nie narzekają na brak zajęć w Święta 😛

Chodzi po prostu o to, żeby spalać jak najwięcej kalorii, bo bilans energetyczny jest najważniejszy w kwestii tycia czy chudnięcia. Poza tym, jeśli znajdziemy sobie zajęcie, to będziemy mniej myśleć o podjadaniu tych wszystkich pyszności.

5.Przygotuj się-

Mając na uwadze, że w okresie świątecznym trudno nam będzie się nie przejadać, można przez parę dni przed jeść mniej niż zwykle. Pozwoli nam to wygenerować pewien deficyt kaloryczny, który najpewniej nadrobimy podczas Świąt 😁, lecz na koniec roku być może okaże się, że warzymy tyle samo, co przed Świętami.

6.Uwaga na sałatkę! –

Piszę serio 😃 „Sałatka warzywna”, mimo, że brzmi dietetycznie to zdecydowanie dietetyczna nie jest, głównie ze względu na majonez. Moim zdaniem zaraz po cieście jest to główna przyczyna dodatkowych kilogramów na wadze po Świętach. Zawsze narobi się tego pełno, a potem trzeba zjeść. A to do rybki łyżkę, a to do wędlinki, a to z chlebkiem, a licznik spożytych kalorii (i węglowodanów także, bo groch, kukurydza, marchew) rośnie. Nie chodzi o to, żeby nie jeść jej wcale, bo sam lubię i pewnie będę jadł, ale miejcie się na baczności 😀

7.Jedz wszystkiego po trochu-

Nie ma chyba takiej świątecznej potrawy, której bym nie lubił i pewnie spróbuje wszystkiego, co zawiera mało węglowodanów. Niezależnie od tego na jakiej jesteśmy diecie i czy w ogóle jesteśmy, to podczas Świąt mamy tendencję do przejadania się. Każdy pewnie dobrze to zna: „oczy chcą a żołądek pełny” czy „trzeba zjeść, bo to raz w roku i potem nie będzie”😅. Rozsądnym rozwiązaniem wydaje się nakładanie sobie niedużych satysfakcjonujących nas porcji, tak aby móc skosztować wszystkiego, co lubimy i nie objeść się przesadnie.

8.To ostatni wpis w tym roku, więc życzę Wszystkim zdrowych i wesołych Świąt w rodzinnej atmosferze oraz udanego Sylwestra 🙂 i żeby wszystkie pyszności, które zjecie poszły w mięśnie czy gdzie tam chcecie, a nie w brzuch czy biedra 😀

Dziękuje Wam za ten rok, naprawdę warto dla Was pisać i wracam w styczniu z nowymi, mam nadzieje równie chętnie przez Was czytanymi artykułami 😊

FitDrapieżnik

2 komentarze Dodaj własny

  1. Maria pisze:

    Pozytywnie i kreatywnie! Dzięki, super blog!

    1. RG pisze:

      Dzieki Maria 🙂

      Staramy sie jak możemy 😉 Jeśli widzisz coś do poprawy ;);) pisz śmiało 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.