DID YOU KNOW … ŻE OD TŁUSZCZU TEŻ MOŻNA PRZYTYĆ? 🤯

Tkanka tłuszczowa składa się z komórek tłuszczowych (adipocytów), które z kolei składają się z trójglicerydów… No właśnie 🙂 Tych samych trójglicerydów, które dostarczamy do organizmu jedząc smalec 🐷 (czyli tkankę tłuszczową świnek), tłuste mięsa i ryby, masło, żółtka jaj i wszelkie tłuszcze pochodzenia roślinnego z oliwa i olejem kokosowym włącznie 🥥.

Samo to mogłoby nas przekonać, że możemy odkładać tkankę tłuszczową z tłuszczu spożywczego, no i większość osób, odżywiających się „normalnie” właśnie to przekonuje, lecz są tacy 🧙‍♂️ którzy twierdzą, że „nie możemy tyć od tłuszczu, bo nie mamy kinazy glicerolowej” 🙃 Nie winie ludzi, którzy w to wierzą, bo po 1 nikt im nie powiedział, że jest inaczej, a po 2 każda głupotę da się przedstawić tak, że brzmi nawet logicznie 👨‍🏫 💩

Rzeczywiście nie mamy żadnej kinazy i rzeczywiście trójgliceryd nie może się przedostać przez błonę komórek tłuszczowych, bo jest za duży.

Tylko, że: Nie potrzebujemy żadnej kinazy glicerolowej, bo mamy LIPAZĘ LIPOPROTEINOWĄ (LPL) , która rozbija trójglicerydy na wolne kwasy tłuszczowe i glicerol, które już przedostają się do tkanki tłuszczowej bez problemu.

jesz tłuszcz ➡️ trawisz go ➡️ masz we krwi trójglicerydy ➡️ lipaza LPL rozbija je na wolne kwasy tłuszczowe i glicerol ➡️ wolne kwasy tłuszczowe są albo spalane albo odkładane na później w tkance tłuszczowej, natomiast glicerol może jeszcze dodatkowo zostać zamieniony na glukozę na drodze reakcji glukoneogenezy

Co ciekawe… Te same osoby, które wyznają teorię kinazy glicerolowej, twierdzą również, że gdy spożyjemy posiłek zawierający zarówno węgle, jak i tłuszcze to organizm musi się najpierw zająć utylizacją glukozy przez co tłuszcz nie może być spalany i dlatego idzie w tkankę tłuszczową 🤓 – czyli jednak to możliwe! 🙉

Jak już jesteśmy przy węglach, to może obalmy przy okazji insulinową teorię otyłości? 🦸‍♂️

◾️ Fakt nr 1 – Insulina to nie jedyny transporter glukozy, są jeszcze, np. GLUT-1, GLUT-2, GLUT-3….

◾️ Fakt nr 2 – Tłuszcz nie potrzebuje insuliny, aby mógł zostać odłożony w tkankę tłuszczową, bo ma od tego, np. lipazę LPL;

◾️ Fakt nr 3 – Białko powoduje większy wyrzut insuliny niż węglowodany, lecz tutaj trzeba zaznaczyć, że na diecie niskowęglowodanowej (a zwłaszcza ketogenicznej) mamy także wysoki poziom glukagonu, który tę insulinę zbija;

◾️ Fakt nr 4 – Insulina hamuje działanie lipazy hormonowrażliwej (HSL), która odpowiada za rozpad trójglicerydów w komórkach tłuszczowych na wolne kwasy tłuszczowe i glicerol, umożliwiając nam spalanie tkanki tłuszczowej;

◾️ Fakt nr 5 – Nawet na diecie wysokowęglowodanowej, ale z deficytem kaloryczny poziom insuliny nie będzie ciągle na tyle wysoki, aby uniemożliwić nam kompletnie spalanie tkanki tłuszczowej. Jeśli naprawdę jemy mniej, niż wynosi nasze zapotrzebowanie, to tkanka tłuszczowa będzie spalana między posiłkami, podczas długich treningów i podczas snu, niezależnie od tego ile węgli mamy w swoim jadłospisie.

Ciągnąc dalej tę lekcję biolki 👩‍🏫… Odniosę się jeszcze do Cyklu Krebsa:

Słyszałem teorię, że tłuszcz nie może być odkładany, ze względu na niedobór pirogronianu, który powstaje z węgli i to w dużym skrócie przerywa cały cykl.

No cóż… Cykl Krebsa ma taką charakterystyczną cechę, że jego substraty (składniki) nigdy się nie wyczerpują, bo inaczej zachodzi śmierć komórki, więc pirogronian i każdy inny substrat będzie cały czas dostępny niezależnie od rodzaju diety. Nie chce się tu rozwodzić, ciekawi sobie to sami sprawdzą, nawet na Wikipedii 😛 

Ok, powymądrzałem się już, żeby było „profesjonalnie”, ale tak naprawdę nie musiałem, bo jest to znacznie prostsze niż może się wydawać, no bo tak na logikę:

Gdy zjesz tłusty posiłek, który miał, np. 1000 kcal, to czy spalisz to wszystko od razu? No nie… spalisz tylko część. A co się stanie z resztą? Jest tylko 1 opcja – odłożysz na później. Ewentualnie możesz to wydalić, ale to bez sensu z perspektywy przetrwania i dzieje się tak tylko wtedy, gdy znacząco przekroczysz możliwości swojego układu trawiennego, np. jedząc 100 gramów oleju kokosowego w jednym posiłku.

To jest tak jakbyście prowadzili jakiś sklep. Przychodzi dostawa towaru, to cześć tej dostawy wykładacie na półki, żeby sprzedać to w najbliższym czasie, a resztę ładujecie do magazynu, aby sprzedać to później, a nie wyrzucacie i bez znaczenia jest, co to za towar.

Tak samo działa nasz organizm:

Spożywamy posiłek (przychodzi dostawa) ➡️ część tego posiłku spalamy, aby wytworzyć energię, zbudować mięśnie, itd. (sprzedajemy, część towaru na bieżąco) ➡️ to co zostało odkładamy na potem w tkankę tłuszczową (to czego nikt nie kupił albo nie zmieściło się na półkach, chowamy do magazynu).

Tkanka tłuszczowa to takie centrum dystrybucji energią w naszym organizmie 🏪, które jest nam niezbędne do przeżycia, dlatego komórki tłuszczowe nigdy nie giną, jest ich tyle samo od urodzenia, aż do śmierci. Zmieniają jedynie swój rozmiar w zależności od tego, czy tyjemy czy chudniemy.

Procesy spalania i odkładania tkanki tłuszczowej zachodzą cały czas na przemian w ciągu doby, tygodnia, miesiąca, roku, itd. Nasze ciało nie ma licznika kalorii, dla niego nadwyżka kaloryczna jest zawsze, gdy coś zjesz (i wtedy odkłada część tego w tkankę tłuszczową), a deficyt wtedy, kiedy nic nie jesz przez jakiś czas (wtedy sięga po zapasy energii z tkanki tłuszczowej.

Jeśli częściej sięgamy po zapasy energii niż je magazynujemy to chudniemy, a jeśli jest odwrotnie to tyjemy. W tym miejscu od razu chcę podkreślić, że w takim razie nie wystarczy być na IF (okresowym poście) 🙋‍♀️, bo co z tego, że nawet przez 20 godzin będziesz w trybie spalania, jeśli podczas 4 godzin okna jedzenia uzupełnisz to z nawiązką.

Pisząc bardziej dosadnie:

◾️ Gdybyśmy nie mieli tkanki tłuszczowej, prawdopodobnie umarlibyśmy z głodu na każdej diecie;

◾️ Gdybyśmy nie potrafili odkładać tkanki tłuszczowej z tłuszczu, to na diecie w której tłuszcz stanowi 80% (typowa ketoza), co chwile biegalibyśmy do kibelka 🚽 i wydalali większość tłuszczu, który zjemy, jednocześnie powoli umierając z głodu;

◾️ Rzeczywiście mając duże zapotrzebowanie kaloryczne, rzędu, np. 5000 kcal, prędzej dostaniemy biegunki, niż je przekroczymy, jeśli większość naszej diety stanowi tłuszcz 😛

A co z olejem MCT? 🤔

Ten rodzaj kwasów tłuszczowych wolimy od razu spożytkować do wytworzenia energii, niż je odkładać w tkankę tłuszczową, bo są szybkim paliwem niewymagającym obróbki. Aczkolwiek ten fakt, sprawia, że są one spalane w pierwszej kolejności, blokując w międzyczasie spalanie innych składników odżywczych oraz tkanki tłuszczowej, dlatego musimy je normalnie wliczać w swoje zapotrzebowanie. Podobnie jest z alko🍷🍸%.

„Wolimy” je spalać od razu, ale nie musimy i jeśli olej MCT będzie jedynym źródłem tłuszczu w naszej diecie oraz dodatkowo będzie to dieta wysokotłuszczowa i z nadwyżką kaloryczną, to i tak będziemy z niego odkładać sadełko.

Jedyny sposób w jaki MCT sprzyja odchudzaniu to zwiększenie za jego sprawą naszej spontanicznej aktywności fizycznej. Można wspomnieć też o wzroście termogenezy, ale to w praktyce nie robi większej różnicy.

Czy w takim razie, dieta tłuszczowa jest zła? 😕

Absolutnie tak nie twierdzę, a wręcz jestem fanem diet, w których tłuszcz jest dominującym źródłem energii. Ten artykuł jest po to, aby uświadomić ludziom, którzy decydują się na taki sposób odżywiania, co im on tak naprawdę daje.

Skoro „od tłuszczu też się tyje”, to niekoniecznie każdy musi obcinać węgle do 30 gramów dziennie i ograniczać białko, jeśli chce tylko dobrze wyglądać i lepiej się czuć. Chyba, że dieta jest dla kogoś częścią leczenia, wtedy to co innego… lecz i tu nie zawsze ketoza jest konieczna/wskazana.

Moim zdaniem powinniśmy w miarę rozumieć fizjologię i biochemię, lecz zawsze przekładać to na praktykę i logikę.

Zwykłem mówić: „Odchudzanie, to kwestia kalorii, makro i dobór produktów to kwestia samopoczucia i zdrowia” 🙂

Oznacza to, że bez względu na to co jesz – będziesz chudnąć, jeśli dostarczasz mniej kalorii niż spalasz. Przyczyną tycia nie są węgle, nie są tłuszcze, nie jest białko, nie jest nabiał ani gluten… Nie wyglądasz tak jakbyś chciał/a z 2 powodów: ZA MAŁO RUCHU I ZA DUŻO JEDZENIA.

Jednakże odpowiednio skomponowana dieta może Ci znacząco ułatwić osiągnięcie Twojego celu bez uszczerbku na zdrowiu. Przykładem takiej diety mogą być ketoza lub low carb, które:

1.Zwiększają potencjalnie sytość po posiłkach, ze względu na większą ilość białka i tłuszczu, które oddziałują na układ trawienny i hormony odpowiedzialne za regulację naszego apetytu.

2.Poprawiają przyswajalność witamin i minerałów, eliminując z diety większość substancji antyodżywczych, takich jak kwas fitynowy, obecny, np. w zbożach oraz ze względu na to, że wiele witamin rozpuszcza się tylko w tłuszczach.

3.Wzmacniają odporność, poprawiając przyswajalność witaminy C, która nie musi, wtedy konkurować z glukozą o przedostanie się do komórek.

4.Dieta low carb może poprawić naszą wrażliwość insulinową lub chociaż złagodzić objawy insulinooporności, co sprawi, że będziemy czuć się lepiej i chętniej podejmować aktywność fizyczną.

5.Ketoza eliminuje objawy IO, wprowadzając nas w insulinooporność fizjologiczną, czyli normalny stan, w którym nie musisz się martwić transportem glukozy, bo właściwie nie ma czego transportować.

6.Ciała ketonowe mogą pozytywnie wpływać na nasz mózg i samopoczucie.

7.Przechodząc na dietę z niskim spożyciem węglowodanów tracimy nie tylko glikogen mięśniowy, a wraz z nim 2-3 litry wody (stąd ten spektakularny spadek wagi na początku), ale też możemy pozbyć się nadmiaru wody podskórnej, co wizualnie poprawi nasz wygląd.

8. Zbyt wysoki poziom glikogenu mięśniowego, może utrudniać spalanie kwasów tłuszczowych w mitochondriach, zaburzając działanie keratyny.

9. Tłuszcz wpływa pozytywnie na naszą gospodarkę hormonalną, zwłaszcza na hormony płciowe.

10.Zmiana głównego paliwa z węgli na tłuszcze likwiduje wiele stanów zapalnych w organizmie oraz ogranicza stres oksydacyjny i glikację.

Są jednak osoby, które nie potrafią zaadaptować się do tłuszczu i żyć bez węgli i potrzebują je mieć w większych ilościach w swojej w diecie, bo tylko wtedy czują się dobrze i mają dobre rezultaty, ale więcej o tym w kolejnych postach 😉

Rada na koniec: Wybierajcie rozsądnie i wierzcie tylko w to, co potwierdza nauka 🙂

FitDrapieżnik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.