CZY NA KETOZIE TRZEBA LICZYĆ KALORIE I MAKROSKŁADNIKI? 🥩🥚🥦📱📝

-ile jesz kalorii? 
-2487
-2500?
-nie…2487
-a białka? 
-72
– …😐

Żaden producent żywności nie podaje na etykiecie swojego produktu w 100% dokładnego rozkładu makroskładników, a co za tym idzie ilości kalorii. Niemożliwe jest, aby to dokładnie zmierzyć.

Wszelkie internetowe kalkulatory kalorii, tabele kalorii oraz dzienniki żywieniowe i aplikacje, także podają wartości przybliżone.

Nigdy nie zważysz danego produktu ze 100% dokładnością, wagi kuchenne zawsze mają jakiś margines błędu.

Nie jesteś w stanie w żaden sposób określić swojego dokładnego zapotrzebowania kalorycznego, ani zapotrzebowania na poszczególne makroskładniki. 
Nigdy nie wiesz ile, np. kroków zrobiłeś/aś danego dnia, czy w jakim tempie zachodziły reakcje biochemiczne w twoim organizmie czy ile i do czego białka zużywasz.

Nie musisz każdego dnia spożywać takiej samej ilości kalorii i poszczególnych makroskładników, aby chudnąć, utrzymywać wagę czy budować masę mięśniową.

Jeśli jednego dnia zjadłeś/aś za dużo, kolejnego możesz to wyrównać jedząc mniej i odwrotnie jeśli jednego dnia nie dojadłeś/aś to kolejnego możesz się dożywić.

Kaloria nie jest równa kalorii. Całkiem inny wpływ na to czy chudniemy czy tyjemy będą miały kalorie z tłuszczu, inny z białka, a jeszcze inny z węglowodanów. Może się np. okazać, że jesz bardzo mało, ale większość w twojej diecie stanowią węglowodany i białko i to uniemożliwia ci chudnięcie ze względu na słabą wrażliwość insulinową, a możesz jeść znacznie więcej kalorii, ale głównie z tłuszczu i będziesz chudnąć bardzo szybko. Może być odwrotnie, czyli np. masz bardzo dobrą wrażliwość insulinową i dobrze reagujesz na węglowodany, a więc redukcja na wysokich węglach sprawia, że chudniesz bez problemu i zachowujesz więcej masy mięśniowej, niewiele ludzi ma taki potencjał, ale są tacy, szczególnie kulturyści światowej czołówki. Organizm ludzki to bardzo złożona maszyna, w dietetyce nie da się niczego generalizować ani uznawać za proste, logiczne i pewne, poza tym każdy z nas jest inny.

Dokładność +/- 200 kalorii i +/- 20 gramów w każdym makroskładniku, (z wyjątkiem węglowodanów na adaptacji do ketozy) to bardzo dobra dokładność.

Liczenie kalorii i makro nie jest czymś naturalnym dla człowieka, nigdy wcześniej w naszej historii ludzie nie liczyli kalorii, dziś wielu z nas też nie liczy a mimo to jest w stanie chudnąć, bądź budować masę mięśniową.

Korzystanie z dziennika żywieniowego lub jakiejś aplikacji daje na pewno większą swobodę niż trzymanie się gotowej rozpiski dietetycznej, jednak moim zdaniem i tak jest to uciążliwe. Moim zdaniem powoduje to, że za dużo myślimy o tym co i ile zjeść, żeby „makro się zgadzało” i stajemy się niewolnikami diety, zamiast skupić się na tym co jeść, aby było zdrowiej.

Nie potrzebujemy niczego liczyć, aby osiągać swoje cele. Jeśli np jesteś na ketozie, nie liczysz kalorii, chcesz schudnąć i twoje postępy zahamowały, to masz kilka opcji:

– jeść mniej białka, a więcej tłuszczu, bo nadmiar białka może być zamieniany w glukozę i hamować spalanie tkanki tłuszczowej lub powodować tycie

-jeść więcej kwasów tłuszczowych średnio łańcuchowych (MCT, olej kokosowy), a mniej długo łańcuchowych (wieprzowina, tłusty nabiał)

-jeść po prostu mniej tłuszczu, bo właśnie głównie ilością tłuszczu w diecie możemy manipulować tak, aby chudnąć lub tyć

Jak to zrobić? Trzeba się mniej więcej orientować co jest tłuste co chude, co ma dużo białka, co mało, co ma węglowodany, co nie, co ma jakie tłuszcze. Dla osoby początkującej może być to nieco trudne, jednak czytając etykiety produktów lub wspomagając się różnymi internetowymi „narzędziami dietetycznymi” szybko zaczynami sobie z tym radzić.

Punktami odniesienia mogą być także nasza waga i samopoczucie. Logiczne jest, że gdy zauważasz wzrost masy ciała zaczynasz jeść mniej oraz gdy chudniesz zbyt szybko, bądź czujesz duży głód zaczynasz jeść więcej.

W kwestii samego ważenia się zawsze zalecam robić to codziennie rano na czczo po toalecie, zapisywać wynik i na koniec tygodnia wyciągać średnią arytmetyczną (dla humanistów: dodać wszystko i podzielić przez 7). Dzięki temu możesz łatwo decydować o tym ile jeść, tak aby uzyskać docelową średnią wagę.

Patrz na swoją dietę na przestrzeni tygodnia, miesiąca a nie jednego dnia, bo jeden dzień obżarstwa lub głodówki niewiele zmienia.

Planuj swoją dietę mądrze i mierz siły na zamiary. Jeśli wiesz, że najbliższe dni będą intensywne i nie będziesz spędzać dużo czasu w domu, być może warto to wykorzystać, aby jeść mniej i przyspieszyć swoje odchudzanie, a jeśli masz teraz w życiu dużo stresu i przykrości i wiesz, że na ten moment nie stać cię na wiele, to być może lepiej jeść więcej i przynajmniej utrzymywać obecną formę.

Nie warto też wymagać od siebie zbyt wiele, czyli, np. w danym tygodniu waga poszła ostro w dół, ale kosztowało cię to bardzo wiele i fizycznie i psychicznie, to może lepiej w następnym tylko to utrzymywać, zamiast jeszcze podkręcać poziom trudności dalej na siłę, aż w końcu rzucisz się na słodycze.

Warto czasem korzystać z aplikacji takich jak „Fitatu”, po to aby czasem sprawdzić ile rzeczywiście jemy i czy przypadkiem czegoś w naszej diecie nie brakuje. W szczególności warto sprawdzić ile witamin, makro i mikroelementów oraz minerałów spożywamy i czy przypadkiem nie mamy niedoborów.

Czasami też nie wiemy jakie makro ma dany produkt, albo chcemy sprawdzić czy w danych ilościach nie sprawi, że przekroczymy swój limit węglowodanów czy białka, wtedy również warto skorzystać z dostępnych narzędzi.

Podsumowując:

• Nie da się dokładnie policzyć ile kalorii i poszczególnych makroskładników spożywamy oraz jakie mamy zapotrzebowanie

• Nie musisz jeść każdego dnia tyle samo, aby osiągnąć swój cel

• Kaloria nie jest równa kalorii

• Bardziej zwracaj uwagę na to jaki rozkład makroskładników ma dany produkt niż na jego kaloryczność

• Liczenie kalorii jest nienaturalne, może być uciążliwe oraz sprawiać, że wejdziesz w niezdrowe relacje ze swoją dietą

• Skup się przede wszystkim na tym, żeby jeść zdrowo, a efekty przyjdą z czasem

• Patrz na swoją dietę w dłuższej perspektywie czasu, a nie na jeden lepszy czy gorszy dzień

• Kieruj się swoim samopoczuciem, wagą ciała i oczekuj od siebie tyle ile jesteś w stanie na ten moment z siebie dać

FitDrapieżnik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.