CZY MUSISZ JEŚĆ, NAWET GDY NIE CZUJESZ GŁODU? 🤢

U zdrowego człowieka pisząc najprościej organizm za pomocą hormonów takich jak grelina czy leptyna uruchamia głód/apetyt, gdy żołądek jest pusty i ubywa tkanki tłuszczowej oraz wyłącza, gdy żołądek jest pełny i tkanki tłuszczowej przybywa.

Ten mechanizm jest prosty i jest skuteczny, ale mamy z niezrozumiałych względów tendencję do komplikowania i psucia go.

Gdy jemy na siłę, tzn. z jakiegoś powodu wpychamy w siebie jedzenie, nie będąc głodnymi doprowadzamy do sytuacji, że ciało zaczyna mylić sygnały, rozregulowuje się apetyt i poczucie sytości i z czasem możemy przestać czuć głód, gdy nic nie jemy, a jak już zaczniemy jeść nie będziemy mogli przestać dopóki nie zacznie nas boleć brzuch i dostaniemy biegunki. Jest to bardzo uciążliwe zaburzenie odżywiania, które uniemożliwia normalne funkcjonowanie, a na dodatek bardzo trudno z niego wyjść.

Bez względu na to czy liczymy kalorie, czy nie, nie musimy jeść każdego posiłku do końca, nawet gdy nie mamy ochoty, żeby dostarczyć ilość kalorii, którą sobie założyliśmy. Jeśli danego dnia nie dojedliśmy, bo nie było czasu albo nie mieliśmy apetytu, to możemy zjeść więcej kolejnego dnia. Wszelkie zmiany w naszej sylwetce czy metabolizmie zachodzą w dłuższej perspektywie czasu, dlatego na dietę zawsze należy patrzeć w skali tygodnia lub miesiąca, a nie jednego czy dwóch dni.

Zazwyczaj nie mamy apetytu rano, więc nie musimy koniecznie jeść śniadania, bo absolutnie nie grozi to katabolizmem („zjadaniem” przez organizm własnych mięśni lub innych tkanek i organów) ani zaburzeniami metabolizmu czy insulinooporością. Panuje opinia, że niekorzystne jest jedzenie dużych ilości węglowodanów z rana, bo organizm nie jest jeszcze do końca wybudzony, poziom kortyzolu jest wysoki (właśnie po to, żeby nas obudzić) i jest większe prawdopodobieństwo, że spożyte przez nas węglowodany zamienią się w tkankę tłuszczową oraz spowodują inne niekorzystne reakcję w naszym organizmie. Nie wierz, gdy w telewizji Ci wmawiają, że „śniadanie to najważniejszy posiłek dnia”, bo służy to tylko zwiększeniu sprzedaży płatków śniadaniowych i innych produktów.

Nie trzeba także jeść nic ani przed treningiem, ani po treningu. Bo:

Po pierwsze- wszystko co zjesz i przed i po treningu nie zostanie od razu zamienione na energię, ani nie „pójdzie od razu w mięśnie”. Tłuszcz musi zostać rozbity na kwasy tłuszczowe, białko na aminokwasy, a węglowodany zamienione na glukozę, aby ciało mogło z nich skorzystać. Jest to powolny proces, trwający co najmniej kilka godzin. Jedzenie czegoś godzinę przed lub po treningu nic Ci nie daje, a nawet jest niewskazane, bo źle jest trenować z pełnym żołądkiem oraz nie jest optymalne jeść, gdy organizm jeszcze nie doszedł do siebie po wysiłku fizycznym.

Po drugie- Idąc na trening na czczo i tak masz zapas energii w postaci swojej tkanki tłuszczowej oraz składników odżywczych z jedzenia sprzed kilku godzin lub nawet z poprzedniego dnia. Jeśli odżywiasz się prawidłowo, to po treningu ciało dalej ma wystarczająco dużo aminokwasów i innych składników odżywczych do odbudowania mięśni i regeneracji, jakakolwiek utrata mięśni może nastąpić dopiero po co najmniej 24 godzinach poszczenia po treningu.

FitDrapieżnik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.